Wiatrołap

Naszła mnie jakiś czas temu taka myśl, kiedy przeglądałem zdjęcia Mateusza.

W 1823 roku był ostatni pożar miasta. Spłonął wtedy dach kościoła, poszła z dymem bania na transepcie, wieża z kulą dachu i część organów. I dopiero przeszło 40 lat później znalazły się fundusze na odbudowę wieży, choć obstawiam, że dach jednak odbudowano wcześniej, aby nie zniszczała cała świątynia. Wieża mogła „zaczekać”, nie będąc integralną częścią dla wiernych – pod nią nie kapało na głowy.
Wtedy też zmieniono nieco konstrukcję dachu. Nie odbudowano bani nad transeptem i nieco spłaszczono skos zadaszenia. i to widać głównie po kryciu naw bocznych.

Z zasobów własnych

I właściwie nie ma w tym niczego odkrywczego dla mnie. Ten wniosek objawił mi się już ładnych parę lat temu kiedy zabierałem się za rekonstrukcję kościoła w 3D i zauważyłem tę różnicę w cegłach.

Ale dziś zauważyłem coś innego.
Jest wszem i wobec wiadomo, że nasza najstarsza świątynia była wzorowana architektonicznie na katedrze płockiej. I choć do dziś sporo elementów zniknęło, przez co trudniej sobie te budowle skojarzyć jako „wzajemne” w wyglądzie, to jednak drzewiej były do siebie podobniejsze – mimo oczywistej różnicy w ilości wież 😉
Tak czy owak, w płockim pierwowzorze występują liczniej wiatrołapy. Zarówno tam, jak i w Mateuszu, było ich kilka. Prawdopodobnie był też jeszcze jeden, przed głównym wejściem u nas, ale tej hipotezy nie potrafię uzasadnić, bo nie pamiętam, gdzie o niej czytałem.
Ale poza tym – w płockiej jest jeden który wyprowadzono z drugiego…. a u nas właśnie tego drugiego mogło wcześniej w ogóle nie być…
Zagmatwałem? Przepraszam. Już wyjaśniam.
Zerknijcie na zdjęcie poniżej:

Z zasobów własnych

pod odbudowaniu dachu, zniesieniu bani i wzniesieniu w jej miejsce sygnatury…. dobudowano ten wiatrołap, bo wcześniej nie miałby dachu. Nie ma śladu w cegłach po wyższym skosie, a bardzo wątpię, aby go nie było = w sensie dachu nad wiatrołapem!
Czy go dobudowano po pożarze? Nie wiem, ale najpewniej wtedy właśnie. Liczę na to, że za niedługo dostanę się do kronik księdza Jaroszki i ta, jak i inne zagadki – się wyjaśni.

Tymczasem to tylko taka sobie myśl. Mało warta, bo bez najmniejszego dowodu. Ale…. może da się ją jakoś wesprzeć w przyszłości.