Tak jak uprzedzałem kilka dni temu na łamach SzP, natrafiwszy niedawno na ten artykuł, nie mogłem sobie pozwolić, aby sobie go odpuścić. Sam trzon historii omija nasze miasto, ale jego finał trafił do nas więc w sumie to też jest coś historycznie – pabianickie.

Mawia się, że niektórzy swym zachowaniem sugerują, jakoby mieć by mogli kij w dupie lub podobnie, ale co innego mówić tak o kimś, ale już zupełnie co innego…. mieć faktycznie!
Imć Wardęga pewnie nawet by się nie odważył na taki czyn i myślę, że w ogóle skrajnie mało osób chciało by tego dokonać – zwłaszcza przed publicznością, bo przecież musieli być świadkowie zakładu, czyż nie? 😉
Co tu się dalej rozwodzić…
Do lektury odsyłam 😀

Bez komentarza :]