Piekło pocztowe

Wysyłało się kartki, listy, pocztówki, polecone i ekspresowe (choć te ostatnie nieraz dochodziły później od zwykłych)… rekordem chyba było doręczenie pocztówki po 27 latach… PRL miewał swoje uroki, również te negatywne, ale z pewnością kilka zalet by się w nim znalazło. Między innymi, wprowadzenie kodów pocztowych w 1972 roku. Przy okazji… wiecie, że nasz 95-200 nie jest jedynym, jaki obowiązuje w Pabianicach? Mamy jeszcze 95-201, 204 i 205, choć są one przypisane konkretnym adresom. Nie wiem czemu, nie dopytywałem się. Ciekawostka ot, co.

Jednak kiedyś nie było tak łatwo i czytelnie.

Z zasobów własnych

O ile jeszcze chyba każdy w Pabianicach znał pałac Enderów i list mógł zostać względnie precyzyjnie opisany i doręczony, to już samo zaadresowanie było względnie dokładne: Pabianice przed Łodzią, pałac Ender. Dość ogólnikowe, gdyby miał ten list doręczyć jakieś kurier nieznający miasta… Wtedy zostaje już tylko stara zasada o końcu języka za przewodnika. Nasze miasto do rozległych mnie należy, w Łodzi szukanie adresu w taki sposób było by już znacznie większym wyzwaniem. Ale to jest pałac. Znaczna budowla, znana wszem i wobec, każdy dzieciak za grosika wskaże właściwy kierunek.

Ładnych parę a może nawet paręnaście lat temu natrafiłem na forumowy wątek Gazety.pl z pytaniem, jakim cudem w Pabianicach ulica Zamkowa mogła mieć sześćsetny numer? Nawet łódzka Piotrkowska, ponad dwa razy dłuższa od pabianickiej Zamkowej ma ponad trzysta numerów a zagęszczenie zabudowy w Pabianicach przecież jest znacznie mniejsze… Wątek jakoś tak sobie wisiał przez dłuższy czas pozostawiony bez odpowiedzi aż w końcu został zamknięty. Mnie też to zaskoczyło i stało się dobrym przyczynkiem do poszukania odpowiedzi. Zacznijmy więc od rzeczonego adresu, bo akurat mam taki przykład w swoich zbiorach:

Z zasobów własnych

Gdyby dziś spojrzeć, z naszej perspektywy na to miejsce, idąc za informacją ze strony UMP:

https://um.pabianice.pl/artykul/110/3062/fotografia

Tak czy inaczej, niegdyś adresowanie były co najmniej ciekawe. Np. mogło wyglądać tak: rzeźnia koło młyna w Łodzi, albo kamienica kowala za parcelą kościoła, Pabianice koło Łodzi. Tak, wymyślam teraz na poczekaniu, ale tak to mogło wyglądać.

Przykład wyglądu numerów ulic wg parcel we wspomnianej okolicy, z 1908 roku, choć z zupełnie inną numeracją:

Źródło: https://mapy.geoportal.gov.pl/imap/Imgp_2.html

Nie było jednolitego systemu. Dopiero z Napoleonem przyszła do nas numeracja domów, co trochę ułatwiło lokalizowanie miejsc, ale wyobraźcie sobie rolę kuriera pocztowego nieznającego miejsca. No, lekko to on chyba nie miał.

Z czasem poczta zaczęła się trochę rozwijać, jednak dopiero po 1924 roku, w różnych województwach Drugiej Rzplitej, w różnym tempie zaczęto wprowadzać adresowanie wg ulic i numerów domów, zastępując numerację według parcel. Szkoda, że równocześnie z tym nie zaprowadzono ewidencji meldunkowej, bardzo by się przydała w poszukiwaniach przodków…

Trzy lata później….
//edit 2 maja 2026 roku.

Zupełnym przypadkiem, zrządzeniem losu wczoraj w moje ręce trafiło kilka drobiazgów związanych z handlem. Reklamówki sprzed wieku i kilka innych drobiazgów.
Ale do rzeczy.
Jednym z nich jest taki papierek, w który prawdopodobnie zawijano lub nim okładano pojedyncze tabletki, rodzaj takiej bibułki na kilka sztuk pigułek, czy na proszek. A tak to wygląda:

Z zasobów własnych

Dlaczego o tym piszę? Z dwóch powodów. Jednym jest przypadkowa zbieżność adresowa z jednym z bardziej znanym (również dziś – historycznie) zakładem fotograficzny R. Wilhelm, o którym pisałem wyżej, ale drugi powód jest taki, ze wywraca cały sens mojego artykułu do góry nogami.
W konkluzji napisałem, że adresowanie według budynków rozpoczęło się dopiero w połowie lat dwudziestych XX wieku. A tu mamy adres Zamkowa 24 po rosyjsku i po polsku. Dokładnie w tej kolejności: Najpierw rosyjski a potem polski…. To jest papierek z czasów zaboru rosyjskiego….
Zatem musiało się to adresowanie jednak inaczej już prezentować….

I tak, wiem, że numeracja domów istniała już od jakichś stu lat wcześniej, ale nie było to formalne, ani w jakiś sposób wiążące.
A jednak, ktoś się pokusił już o to, zanim zostało to oficjalnie zatwierdzone przez polski rząd naście lub więcej lat później.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *