Znaczniki czasu

Zastrzegam sobie możliwe luki w treści oraz w źródłach, gdyż nie wszystko wiem i nie wszystko da się odtworzyć dostatecznie dokładnie.

… czyli o datowaniu zdjęć słów kilka.

Spis rozdziałów:

Napisy.

A więc treści, które widać najlepiej.

A więc i szczegóły.

Linia tramwajowa i jej kolejne odcinki na przestrzeni lat.

Roślinność.

Muzea online.

Publikacje innych kolekcjonerów.

Muzea online c.d.

Specjalistyczne witryny. I wcale niekoniecznie historyczne.

Ludzie.

Zabudowa.


Napisy.

Jednym z podstawowych, najczęściej występujących znaczników to litera j zamiast i w języku polskim. Pabjanice, parafja, plebanja, miljon, radjo, (w imionach->) Marja, (albo w nazwach miast ->) Marsylja etc.

W 1936 roku wprowadzono Wielką Reformę Języka Polskiego, która między innymi zlikwidowała pisanie litery „jot” po spółgłoskach, z trzema wyjątkami, które jednak nader rzadko trafiają się w kluczowych – dla Pabianic – słowach na pocztówkach. Mówię tu o słowach drukowanych oczywiście. Zatem uznaję to za jeden z najczęstszych i najszybszych czynników datujących.

Kolejnym jest język, w którym pojawia się druk na rewersie.

Pocztówek drukowanych cyrylicą ledwie się uświadcza i w zasadzie były w użyciu tylko jeszcze do czasu okupacji miasta podczas I WŚ więc jeśli nie ma daty stempla czy wpisanej ręcznie, to za górną granicę przyjmuję grudzień 1914 rok, kiedy to Rosjanie wyparci przez Niemców „wrócili” dopiero w styczniu 1945 roku. Najstarsza, o jakiej wiem, również ze zdjęciem pochodzi z 1899 roku. Choć bywały też takie, w których wykorzystywano zdjęcia Bronisława Wilkoszewskiego, które wykonywał w Pabianicach w latach 60 i 70-tych XIX wieku. Jednak była ich zaledwie garstka i nie ma pewności, czy jeszcze istnieją, czy w ogóle są w obrocie antykwarycznym.

Nie spotkałem się nigdy z pocztówkami drukowanymi w języku jidisz.

Niemieckojęzycznych za to jest całkiem sporo i tu pojawia się problem braku informacji o drukarniach i/lub zleceniodawcach druku więc dokładne szacowanie również odpada. Jakkolwiek, można przyjąć, że nastały po rosyjskich, na krótko w początkowym okresie, bo tylko do końca Wielkiej Wojny, wróciły jednak po wybuchu kolejnej. I też tylko na kilka lat, jednak to wystarcza do dalszego datowania.

Obok tych oczywistych jak stempel, czy zapisanej daty przez właściciela, to „namierzanie” lat zwykle opiera się na tym, co widać na zdjęciu.

A więc treści, które widać najlepiej.

Pochody, a na nich transparenty lub dopisku (vide: poniżej), pogrzeby co znaczniejszych lub zamożniejszych mieszkańców, pojazdy, zatem ich marki i rodzaje, no i oczywiście infrastruktura.

Z albumu rodzinnego B. B.

A nawet wytyczanie nowych przecznic tam, gdzie kiedyś była zwarta linia zabudowy. Poniższe przebicie ulic nastąpiło dopiero po 1951roku.

Fragment planu miasta z 1908 z Geoportalu Województwa Łódzkiego.

Czasem przebudowana cała bryła, jak to miało miejsce z willą Hegenbartów, gdzie z dwóch wyraźnie różnych dachów i frontów stworzono jedną wspólną bryłę, którą mamy do dziś. Dobudowanie plomby między willą a kantorem K&E nastąpiło w 1908 roku (widoczna tu wyższa część budynku) a ich połączenie w jedność nastąpiło dopiero w okresie okupacji hitlerowskiej, i miało swoje oficjalne otwarcie 17 grudnia 1941 roku. (info uzupełniające od Joanny Aleksandrowicz)

Fragment pocztówki ze zbiorów śp. Dariusza Warwasa.

Kolejnym takim punktem orientacyjnym jest wybudowanie lub zburzenie obiektu. Zmiana wystroju kadru to też znak, na którym można się opierać. Dla przykładu, rok 1933 w wielu pocztówkach przedstawiających Stary Rynek lub kościół św. Mateusza można łatwo określić, kiedy widzimy przed kościołem (już) pomnik Niepodległości albo (jeszcze) dzwonnicę, bo tego właśnie roku ją zburzono a on został odsłonięty.

Lewa z zasobów własnych, prawa zaś od zaprzyjaźnionego „pomagacza” S. M.

Nie spotkałem się z żadnym zdjęciem, które by przedstawiało obie te konstrukcje razem, stąd wniosek iż najpierw zniknęła dzwonnica a potem pojawił się pomnik. Ale rok jest bardzo dokładnie ujęty. I to wystarcza do określenia, czy okres jest sprzed czy po 1933 rokiem a wręcz czy jeszcze wiosna/lato czy już jesień.

Kolejny element to dzwonnica kościoła ewangelicko-augsburgskiego, stojąca obok kościoła. Jednak tu mam pewien kłopot, gdyż na obrazie A. Goldberga z lat 60-tych XIX wieku widnieje jako drewniana, stojąca obok świątyni, o której mówi się, że w 1876 roku została przeniesiona na cmentarz ewangelicki a na cmentarzu… jest coś zgoła nie przypominające takiej, jak na obrazie.

Kopia obrazu pochodzi ze strony: https://osadnicy.info/miejsca/koscioly/kosciol-ewangelicko-augsburski-w-pabianicach/
Zdjęcie z cmentarza z internetu.

Tymczasem oczekuję odpowiedzi od parafii uściślającej tę rozbieżność.

Aktualizacja z dnia 17.12.2022

I otrzymałem dziś wieczorem odpowiedź od p. Piotra Kirscha:

„(…) sprawdziłem w literaturze (kronika historii parafii Harrego Heckerta czy historia parafii Rudolfa Schmidta) i jest zgodność, że po tym jak zbudowano wieżę i zawieszono na niej dzwony dawna dzwonnica została rozebrana i przeniesiona na cmentarz, przy czym nadano jej wówczas aktualny wygląd – nastąpiła „mała” przebudowa (…)”

Tym samym wyjaśniła się zagadka rozbieżności w wyglądzie. Tego w sumie się spodziewałem po A. Goldbergu, że nie pozwolił sobie na wstawienie drewnianej dzwonnicy w obraz w stylu „licentia poetica”, bez przejęcia się tym, że ktoś kiedyś po niemal 160 latach przyczepi się do tej różnicy 😉

Zdaję sobie sprawę, że w XIX wieku fotografia jest mocno raczkowała w Pabianicach, jakkolwiek istnieje przynajmniej jedna znana z lat 1865-1870 przedstawiająca kościół św. Mateusza na której widać prawdopodobnie dom przedpogrzebowy, o którym są tylko dwie wzmianki na planach miasta z 1878 i 1884 roku, że tam coś stało w takim kształcie, o zbliżonej wielkości. Na kolejnym, z 1908 r. już stoją tam budynki przyfabryczne.

Lewa fotografia ze zbiorów Muzeum Narodowego Krakowa, prawa własna.
Fragmenty planów miasta: 1878 ze zbiorów Muzeum Miasta Pabianic, 1908 z zasobów Geoportalu Województwa Łódzkiego.

Osobną częścią tych identyfikacji są detale, których się nie zauważa na pierwszy rzut oka.

A więc i szczegóły.

Czasem jest to drobiazg, np. popiersie Tadeusza Kościuszki wmurowane wraz z tablicą poniżej w 1917 roku (w stulecie jego śmierci) i zniszczone przez Niemców w 1939 w murze południowej ściany alkierza.

Pocztówka ze zbiorów S.M.

Np. gdzie stał jaki komin, do której fabryki należał, kiedy go wybudowano, jak długo stał. Takie banalne informacje a jakże przydatne. O ile oczywiście są dostępne.

Linia tramwajowa i jej kolejne odcinki na przestrzeni lat.

Linię z Łodzi otwarto oficjalnie 17 stycznia 1901 roku, ale ciągnęła się raptem tylko do opłotków miejskich, czyli z przystankiem kończącym trasę przy kaplicy św. Floriana.

Kolejno, w 1905 roku przedłużono ją do Magistratu, czyli do naszego „zamku”.

Dalsze poprowadzenie linii nastąpiło w 1924 roku aż do dworca PKP i dopiero w 1968 roku zapętlono ją przed Parkiem Wolności, przy ulicy Wiejskiej.

Źródło: NAC (APŁ). Fragment projektu przedłużenia linii tramwajowej od kaplicy św. Floriana do Magistratu.Obraz scalony z dwóch skanów.
Roślinność.

Na początek dwa cytaty z komentarzy pod moją publikacją na SzP: https://www.facebook.com/photo/?fbid=2250559954998240&set=a.485740878146832

Pogrubioną czcionką dodałem własne przypisy.

„Stanisław Misiek: Drzewo na pierwszym planie, chyba wierzba, zostało zniszczone w czasie huraganu w 1916r!”

 „Iwona Krakowska: @Stanisław Misiek: taki opis huraganu znalazłam..

https://um.pabianice.pl/artykul/110/1128/pabianice-w-literaturze-cz-3 Kurier Warszawski z dnia 24 września 1917 roku.

.Dnia 20 września bm. około godz. 2-ej po południu nad Pabjanicami i okolicą przeszedł huragan. Pędził z szaloną szybkością z południa ku północy, przewracając po drodze wiatraki, drzewa, kominy, sztachety, zrywając dachy itp.

Trwał zaledwie 3 minuty 25 sekund, a jednak ulice Pabjanic przybrały po jego przejściu wygląd pobojowiska. Drzewa powyrywane z korzeniami lub połamane i powykręcane, dachy pozdzierane, przewodniki elektryczne porwane, szyldy pozrywane, szyby w niektórych miejscach powybijane. Prócz tego ulice były zalane wodą, powstałą z deszczu, który poprzedził huragan, oraz z obfitego i grubego gradu, który po huraganie nastąpił. Z kościoła św. Mateusza na Starym Mieście huragan zerwał dach cynkowy, skręcił i rzucił na cmentarz kościelny. Dach ten oceniany jest na przeszło 40.000 marek. Z domu Wołdańskiego przy ul. Zamkowej orkan zerwał dach razem z belkami i rzucił na środek ulicy. W podwórzu tegoż domu obalił komin piekarni, a cegły porozrzucał na sąsiednie podwórka.

Na ul. Bagateli przewrócił komin fabryki Michla. Wzdłuż ul. Tuszyńskiej (obecnie Piotra Skargi) prawie wszystkie domy i ogrody mniej lub więcej ucierpiały (tu też jest ciekawa podpowiedź o tym, kiedy zmieniła się nazwa ulicy, gdyż nie zawsze takie zmiany były notowane).

W ogrodzie firmy „Krusche i Ender” i p. Feliksa Kruschego przy ul. Grobelnej wszystkie prawie drzewa przy wejściu do fabryki powyrywane z korzeniami, a wiele potrzaskanych. Główna aleja, wiodąca do pałacu, zasypana gałęziami różnej wielkości, ale niewiele poniosła szkody. Boczne aleje zupełnie zniszczone. Ogrodzenie z drzewa i z drutu poszarpane i poskręcane. Cenne oranżerie całkiem zniszczone. Krzewy i rośliny rzadkie połamane. Inspekty również uległy zniszczeniu. Straty, zrządzone przez huragan w tym ogrodzie obliczają na 600.000 marek.

W parku miejskim kilkanaście drzew o obwodzie 5 do 6 łokci uległo strzaskaniu, jak również wiele drzew mniejszych. W lesie miejskim około 3000 drzew zniszczonych. Potrzaskane, połamane, powyginane, leżą pokotem. Straty ogólne zrządzone przez orkan w Pabjanicach sięgają 2,5 miliona marek.

Przesądni pabianiczanie w niebywałym huraganie upatrywali znaku – zapowiedzi istotnych zmian politycznych. Być może myśleli o Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej.

Tu, w tym konkretnym przypadku zagra wiele czynników decydujących o dacie, nie tylko roślinność, choć „zajmuje” większą część fotografii, ale również inne składowe, o których już wspominałem wcześniej.

Z zasobów własnych.

Zdjęcie bez daty, zatem… wydatujmy je.

Pozornie wydaje się, że zwykły pstryk… Ale kiedy zaczyna się analizować kadr, element po elemencie, pojawiają się większe i mniejsze, zwracające uwagę. Na początek niech będzie pierwszoplanowa wierzba.

Wypowiedź p. Miśka o huraganie może być bardzo dobrym wyróżnikiem czasu. O ile oczywiście nie minął się z faktami. Ale trochę znam tego pana i jestem przekonany o jego ścisłej wiedzy.

Zatem mamy górną granicę, przed 1916 rokiem.

A co z dolną? Od kiedy?

Ano… nie widać torów, ale widać pałac Enderów, zatem skoro tory położono na tym odcinku dopiero w 1924 roku, to dolna granica jest sprzed tej daty. Ale to za mało.

Widać pałac, zatem fotografię wykonano już po 1883 roku. I tutaj nasuwa mi się pewna dygresja, którą powinienem przytoczyć, mimo wszystko.

W XIX wieku fotografia praktycznie nie istniała w naszym mieście.

Znane jest kilka, dosłownie kilka zdjęć z tamtego wieku więc raczej mało prawdopodobnym jest, by to powyższe było jednym z nich, gdyż wówczas fotografowano raczej konkretne budynki, wprawdzie w pobliżu, ale nie stając przed drzewem by zasłoniło część kadru. Dlatego uważam, że fotografia została wykonana w czasach, kiedy się już ta gałąź rozrywki dość mocno upowszechniła, (relatywnie oczywiście do tamtych czasów).

Ale skoro drzewo i budynek… to może coś mniejszego?

I tu wkracza lupa i… flaga na balkonie.

Wszelkie „strzały” zgadujące sugerują carską flagę, czarno-żółto-białą, tylko bez herbu. Ewidentnie go tu nie widać. Może da się to jeszcze ustalić z większą pewnością

Tak czy inaczej, na chwilę obecną obserwowana fotografia przez kilka osób pozwoliła określić widełki czasowej dość wąsko, bo do okresu I Wojny Światowej (o ile jest to flaga carska lub cesarska) a to już wiele mówi wobec sytuacji, gdzie nie ma ani daty stempla, ani żadnego wpisu na rewersie.

Na dziś to by było na tyle. Gdy pojawią się nowe pomysły, uzupełnię je w dalszej części.

Długo czekać na dopiski nie trzeba było 😉

Muzea online.

11 grudnia 2022r.

Ponieważ niedawno zamieściłem na SzP fotografię pochodzą z zasobów Muzeum Narodowego w Krakowie, obok wątpliwości, które mnie dopadły, pojawiło się kilka pytań i wątpliwości ze strony czytelników, dlatego postanowiłem uzupełnić ten tekst o dopisek przykładowy, który pozwoli wydatować fotografię możliwie najdokładniej. Jej unikalną cechą jest to, że jest to najprawdopodobniej najstarsza fotografia wykonana w Pabianicach.

Muzeum Narodowe w Krakowie

Co wiemy o samej fotografii: Autorką (tak! Kobieta z aparatem!) była Helena Bartkiewicz, która jako pierwsza kobieta w poł. XIXw w Warszawie otworzyła zakład fotograficzny. Skoligacona rodzinnie z pabianickim burmistrzem z lat 1838-64, Aleksandrem Bartkiewiczem. Data powstania: między 1865-1870.

A teraz pytanie: co widzimy na zdjęciu?

Ano, pierwsze to oczywiste: główny bohater w postaci kościoła. Co jeszcze… ano… kaplicę pogrzebową. Gdyby nie fotografia, byłaby tylko kwadracikiem na jednym planie miasta z 1878 i to też w sumie byłoby kłamstwem, gdyż rozebrano ją dwa lata wcześniej. Zatem gdyby więc plan był aktualnym do bólu, nie została by na niego naniesiona lub usunięta jeszcze przed drukiem!

I na tych dwóch budowlach wystarczy się skupić.

Zatem mamy już pierwsze uściślenie daty: przed 1876 rokiem. A skąd wiemy, że akurat przed tym? A wiemy to od Maksymiliana Barucha i jego monografii z 1902 roku, gdzie stoi:

Maksymilian Baruch: „Pabianice, Rzgów i wsie okoliczne 1902r.” str. 200

Zatem mamy górną granicę. Teraz dalej.

Wertując różne źródła, jednym z nich jest często wykorzystywana powyższa monografia i w niej znajduje się informacja o likwidacji zegara z wieży kościelnej, co nastąpiło w 1861 roku. I na zdjęciu jego już nie ma, zatem można domknąć czasokres od dołu również i wytyczyć widełki rzędu 15 lat: 1861-1876 czyli dokładniej od dołu, jak podaje MNK i sporo później z drugiej strony. Ale! To jeszcze nie koniec dochodzenia.

Możemy przymknąć nieco oko na rok zegarów, gdyż w 1865 roku zdjęto z wieży sypiącą się już banię i wzniesiono tam dach w kształcie ostrosłupa zwieńczony krzyżem, widoczny na fotografii. Czyli nasze widełki zamykają się już w latach: 1865-1876.

Pomijając źródło informacji, wydaje mi się że całkiem sporo udało się wyczytać. Niekiedy bywało już, że określenie, czy dana fotografia została wykonana w tej czy innej dekadzie sprawia już sporą trudność, to jak na fotografię sprzed około półtora wieku, to wcale źle mi nie poszło.


14.12.2022r.

Publikacje innych kolekcjonerów.

Tym razem przypomniało mi się, że można też określić czas powstania fotografii na podstawie tablic rejestracyjnych.

Fotografia ze zbiorów Seweryna Grambora

Czytelne dwie tablice rejestracyjne (Wołga i Mercedes) sugerują przedział lat 1964–1976 więc nie jest wykluczone, że zdjęcie może być też z np. połowy 70-tych. To jest górna granica powstania kadru. Dolną może być budowa „Domusa”, którego tu jeszcze nie ma. Rosną tam topole, ale budynku brak. Jednak po weryfikacji drugiego wątku szanse na dokładne założenie widełek czasowych upadają, gdyż „Domus” zbudowano w 1974 roku. Udało się tylko ograniczyć górną krawędź ramy na czas nie późniejszy niż 1974… Nie jestem w stanie dopatrzeć się innych szczegółów, które pomogły by dokładniej określić datę wykonania fotografii. Można też polegać na informacji od poprzedniego właściciela, że zdjęcie wykonano w latach 60-tych.

Fotografia ze zbiorów Seweryna Grambora

A może ktoś z was pozna się po strojach lub fryzurach, kiedy mogło to być zrobione? Tu zostawiam Wam pole do popisu 🙂

Muzea online c.d.

Literatura, prasa, książki. Kopalnia informacji historycznej. Czułem, że mam coś jeszcze do dołączenia, podobnie jak z tym tekstem, który od kilku dni mam na pulpicie i za który wczoraj wziąłem się do opisywania… heh… ślepnie człowiek na stare lata 😉

Zacznijmy więc od samego zdjęcia:

Muzeum Narodowe w Krakowie

Wg krakowskiego muzeum owa fotografia została wykonana pomiędzy 1890 a 1895 rokiem. Nie wiem skąd mają tę informację, ale mam teraz już sporą wątpliwość, czy dobrze to określili. Swego czasu postanowiłem wnikliwiej czytać monografię Maksymiliana Barucha, przez co skupiłem się na bibliografii, którą zamieścił na końcu rozdziału o Pabianicach. I tam widnieje informacja:

Dobrodziejstwem naszych czasów jest jednak ta cyfryzacja wszystkiego, zwłaszcza staroci – jak to się kiedyś niefrasobliwie wypowiedziałem, za co dostałem starą gazetą bez łeb od koleżanki 😉 ale w sumie miałem rację. To jest swoisty cud techniki informatycznej, kiedy można połączyć tak sprawnie wszystko w jednym miejscu, jakim jest komputer. Jeszcze dekadę czy dwie temu to mogło być tylko marzeniem, popartym innym, że może gdzieś w czeluściach archiwów są jakieś resztki roczników starych czasopism i że może jakimś cudem się je kiedyś zobaczy…

A tu proszę.

Wystarczy w wyszukiwarce wpisać tytuł pisma i voilà.

Trafiamy do Polony, tam już tylko wyszukać rocznik, numer wydania… I jest.

Oczywiście, nie ma zapewne wszystkich roczników, ale akurat teraz, ten konkretny z tym właściwym numerem jest i można go pobrać lub przeczytać wprost na stronie www.

O burmistrzu nie mam za wiele informacji, poza tym znajdą się one w osobnym artykule. Istotne dla nas jest teraz tylko to, że ów pan był spowinowacony z autorką fotografii i być może dzięki niemu właśnie wykonała ją akurat w Pabianicach a nie gdzieś indziej.

Pan ów zaś, w swoim trochę wydumanym tekście, obok „informacji” o wizycie królowej Jadwigi w naszym dworze czy innych bajkach, zawarł jedną, istotną informację. I mam nadzieję, że w tym akurat przypadku nie koloryzował i napisał prawdę. Brzmi to dostatecznie wiarygodnie, by przyjąć to za pewnik.

Końcówkę swych słów poświęcił samemu dworowi, myląc się w podanej dacie jego wybudowania o lat dziesięć i przypisując jego budowę Kazimierzowi Wielkiemu, przesunąwszy jego życie o ponad dwa wieki… W rzeczach istotnych dla historycznej treści praktycznie nie ma tam nawet źdźbła prawdy. Jest tylko ten jeden wniosek, którego wymyślać nie musiał, bo nie miał w tym najmniejszego interesu. Data wykonania zdjęcia, na podstawie którego wykonano drzeworyt (J. Sosiński), którego odbitkę umieszczono na innej stronie tego pisma. Wtedy była taka dziwna modła na mieszanie stron i treści. Utrzymywało się to jeszcze do okresu międzywojennego. Dziwna i trochę irytująca maniera, ale taki mieli skład i zecerów. Trudno. Wracając to meritum:

Źródło: polona.pl

Przypomnijmy: datowanie MNK to lata 1890-1895 versus datowanie byłego burmistrza (który sprawował ten urząd przez 26 lat!) rocznik gazety 1870 i jego myśl, że fotografię zdjęto latem zeszłego roku! Czyli latem 1869 roku! 🙂

Czy można temu wierzyć?

Chciałbym.

To jest dla mnie wystarczająca informacja. Pan Bartkiewicz, z dowolnych powodów, wypoczywając na zasłużonej emeryturze postanowił napisać sobie tekst do swojego ulubionego pisma, by trochę urozmaicić jego treść o super-skróconą i super-podkolorowaną wersję historii wiekowego miasta, by zmieścić ją w jednej szpalcie (tyle mi wyszło po sklejeniu wszystkich kawałków porozrzucanych na dwie szpalty, bo okraszonych rysunkami które chyba dotyczą innej publikacji na tej samej stronie – tamtej nie czytałem więc trudno mi to potwierdzić). Tylko ta jedna informacja wydaje mi się tu prawdziwa, bo nie wymagała okłamywania czytelnika. Wówczas robienie zdjęć było wciąż jakimś fenomenem, nowinką techniczną, której magia trwała jeszcze długie lata później, dlatego uważam, że ta jedna wiadomość jest tu rzetelną i prawdziwą.

Być może w przyszłości znajdzie się inny dowód, który podważy moją teorię, ale na dziś dzień wydaje się być dość solidną.

Tekst uzupełniony dzięki konsultacjom z Joanną Aleksandrowicz, Sewerynem Gramborem oraz Piotrem Sölle, którym bardzo za pomoc dziękuję.

25.06.2023r.

Specjalistyczne witryny. I wcale niekoniecznie historyczne.

Tak ogólnikowy dział weryfikacji? No… tak. Bo to źródło, które trudno sklasyfikować jednym zdaniem, czy wręcz słowem. Dlatego na ten czas pozostawię to jedno: Internet.

Może z czasem dodam jakąś podkategorię.

Kolejną pomocą określenia daty powstania fotografii jest strona Retromapy.

Kapitalne źródło fotograficznej informacji z lat 1962, 1966, 1973, 1996, 2009, 2012 i 2018. Przy czym pierwsze trzy daty to zdjęcia lotnicze. Jakościowo niestety mają swoje niedomagania, ale nie wymagajmy cudów. I tak są niezwykle przydatne.

Ale może zacznijmy od potrzeby a potem ją zaspokójmy.

Foto ze zbiorów Seweryna Grambora / Pabianice – Ocalić od zapomnienia

Mamy tu fajny widoczek na południową część współczesnego „Pamotexu” do ulicy Grobelnej i dalszą część zakładów przejętych po przedwojennej „żarówce” czyli OSRAM Spółka Akcyjna, od 1921 roku produkująca żarówki na licencji OSRAM GmbH z Berlina.

Ale najciekawszym jest okrągły „budynek” na pierwszym planie. To podstawa komina, najwyższego w mieście. I tu się zaczynają schody, bo na razie nie mogę odnaleźć informacji, w którym roku go wybudowano. Jednak, dzięki Retromapom właśnie wiemy np. że nie było go jeszcze w 1973 roku.

Ustalenie, kiedy rozpoczęto jego budowę zajmie chwilę, trzeba będzie popytać ludzi i się dowiemy. Możliwym też poprzez analizę porównawczą z innymi zdjęciami. Ale to też będzie wymagało czasu.

Wiem natomiast, kiedy go zburzono. Wiosną 2013 roku. Wiem, bo sam to obserwowałem, sporadycznie robiąc nawet zdjęcia. Szkoda, że akurat ten rocznik fotografii zaginął mi w archiwum całkowicie. Nie mam tam nic. Pusty folder. Taki pech akurat :/


14.01.2024.

Ludzie.

Właściwie to nadal nie pojmuję, jak nie przyszła mi ta myśl do głowy jako pierwsza.

Ludzie! Mieszkańcy. Widujemy się codziennie, albo od przypadku a czasem już tylko na starych zdjęciach. I oto nagle dziś pani napisała w komentarzu pod jednym z pierwszomajowych pochodów:

https://business.facebook.com/photo.php?fbid=690666786402915&set=a.498968606824059&type=3

Zatem mamy kolejny sposób datowania 🙂


23.04.2024.

Zabudowa.

No i kolejny kwiatek myślowy. Zabudowa. Przecież to takie oczywiste!

No, jak widać – nie dla każdego 😀 Czasem trzeba dojrzeć do zrozumienia.

No (po raz trzeci!), to wystarczy tego samo-pastwienia się nad sobą.

Do rzeczy.

Przykład popłynie z mojego ulubionego planu. Plan ów został opublikowany w 1926 roku, jako jedna z ostatnich stron albumu pamiątkowego firmy KruschenEnder, przypadającego wówczas na stulecie firmy. Poza tym, przykład który przedstawię jest o tyle wyjątkowy, że nie tylko sytuuje w czasie samo wybudowanie, to jeszcze zaznacza na kartach współczesnej historii ważny element, jakim była likwidacja zachodniego koryta Dobrzynki, która od wylewów – czyli półdzikiego terenu na południe od ul Roweckiego rozdwaja swój przebieg, natomiast nie łączy się potem. Zachodnie koryto zasila basen ppoż dawnego Pamotexu (a jeszcze dawniejszych zakładów K&E właśnie), dalej przebiegało równolegle do ulicy Lipowej, przecinało Zamkową zaraz za willą Hegenbartów i dalej, przez kolejne tereny zakładów Krusche i Enderów, by za dzisiejszym parkiem Słowackiego połączyć się z drugim korytem ponownie. Swoją drogą, basen ppoż powstał w wyniku prac regulacyjnych wymuszonych niejako przez Magistrat na właścicielach tego obszaru, czyli spółce K&E. Jeszcze w latach 20-tych miasto przewidywało, że nieuregulowany zalew, który roztaczał się w miejscu obecnego stawu, zajmując sporą powierzchnię stanowił pewne zagrożenie dla stabilności ulicy Grobelnej podmywając jej brzegi, dlatego na początku lat 30-tych urzędnicy wymusili na spółce prace regulacyjne pod groźbą wywłaszczenia z tej działki i przeprowadzenia prac regulacyjnych na koszt państwa. Spółka ustąpiła i wytyczono i usypano groblę, która dzieli dzisiejsze koryto Dobrzynki od stawu, wzmocniono brzegi drogi oraz zbudowano staw, który po wojnie został zaadaptowany przez Pamotex jako staw ppoż.

Ze zbiorów Muzeum Miasta Pabianic

Na zdjęciu widać jeszcze stary mostek na Grobelnej.

Zatem mamy przy okazji jeszcze jeden wyróżnik – regulacja odcinka rzeki z pierwszej połowy 30-tych lat, choć fotografii z tego miejsca jest tak mało, że tu akurat dokładne datowanie chyba nie było dotąd potrzebne.

Ze zbiorów Muzeum J. Piłsudskiego w Belwederze.

Na czerwono zaznaczyłem tu fragment pierwotnego koryta rzeki, które jako kanał istniało jeszcze do samego końca istnienia terenów po Pamotexie, zanim zarząd hotelu nie stworzył w tym miejscu parkingu, czyli tak do ok. 2012, może nawet ze dwa lata później. Na niebiesko zaś widać przebieg mostku – po lukach w rowach kanalizacyjnych oraz wspomnianą wcześniej plombę z datą 1901. Tak oto mamy kolejny hak w datowaniu. 1901 przed lub po. Wystarczy tylko, by dało się dostrzec (lub nie) tę plombę.

Ze zbioru Elżbiety i Pawła Ciępków, udostępnione poprzez stronę FB Seweryna Grambora: Pabianice – ocalić od zapomnienia.

Widać tu wyraźnie brak plomby pomiędzy budynkami, przy czym data powstania samej fotografii jest znana. 1898r. Swoją drogą fotografia sama w sobie – cudo!

Comments

  1. Danka says:

    Gratulacje , podziwiam , jestem zachwycona tym , ze ktoś tak fajnie zajął się historią Pabianic – mojego rodzinnego miasta . Nie mieszkam już od ponad 40 lat w Pabianicach , ale to zawsze będzie moje miasto .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *