Fijałek kontra Fijałek

Z założenia przyjmuje się nie stawiać znaku równości pomiędzy dwiema osobami, nawet jeśli to bliźniacy jednojajowi ;), ale czasami życie stawia nas przed objawieniami, które nachodzą nas jakby tak z lekkiego zaskoczenia, kiedy kompletnie się tego nie spodziewamy.

Swego czasu, wertując zasoby Geneteki, w poszukiwaniu swoich przodków, natrafiałem na bliźniaków imiennych (i oczywiście po nazwisku), żyjących dawno temu, wiem też, że mam jednego żyjącego niejako równolegle do mnie, różnica w wieku raptem kilku lat. O ile człowiek jest w stanie wziąć poprawkę na takie sytuacje, powinien również brać poprawkę na pewną powtarzalność imion na przestrzeni powiedzmy ostatnich 300 lat, to jednak kiedy odkrywa się, że nasze ulubione źródło wiedzy „Pabianice i włość pabianicka w drugiej połowie XVII i w XVIII wieku„, z którego tak często się korzysta – okazuje się być tworem 'nie tego’ Fijałka – to się człowiek trochę zadziwia 😉

Do brzegu…

Jan Fijałek urodził się, żył, tworzył, zmarł. Jak każdy z nas.
Klasyk.
I nic odkrywczego.
Żadna rewelacja.

A jednak, dopóki nie wnikasz za bardzo w te dane, bo i w zasadzie po co? – to już jest wszystko ok. Znasz autora, powołujesz się na tytuły jego prac, czasem coś cytujesz z nich, dopisując w didaskaliach jego nazwisko i tytuł pracy. No bo kto by pomyślał?! Kto zastanawia się bez potrzeby, kiedy urodziła się jakaś osoba? Albo kim była z zawodu czy powołania? Jakie to ma znaczenie w kontekście tego, że czerpie się z jej/jego pracy garściami? To jakby kupić bilet autobusowy i rozważać, jakiego typu farby drukarskiej użyto do jego wydrukowania? Kto by się nad tym zastanawiał? Więc i ja się nie zastanawiałem. Bo nie było mi to potrzebne.
No i nagle… okazuje się… że to nie ten człowiek!

Ale jak to? Przecież nazwisko jest dobrze napisane, imię się zgadza więc jak to że to nie ten, jak ten?
A jednak może okazać się, że jednak nie ten.
Bo, mimo, że żyli nawet przez krótki czas równolegle do siebie, to jednak różnica jest. Jeden starszy od drugiego o przeszło pół wieku! I kiedy jeden umierał, to drugi miał zaledwie dziesięć lat.

Źródło: Internet

Taka „pierdoła”, jak brak pojęcia o tym, że mogło być dwóch historyków z wielkim zacięciem do swojej dziedziny, zajmujących się w zazębiających się trochę tematykach wyspecjalizowanymi tematami, szczególarzy, praktycznie perfekcjonistów sprawiła, że tkwiłem swej niewiedzy aż do przedwczoraj.
Wstyd było by się do tego nie przyznać i udawać, że nic się nie stało. Nie wstyd jednak wziąć to na klatę i przyznać, że się myliło.
Jakby takim dodatkowym usprawiedliwieniem mojej pomyłki w sumie jest też to, że treść książki mogła by się również znaleźć w kręgu zainteresowań księdza Jana Fijałka – opisywanego jako jednego z największych znawców kościoła katolickiego – wszak okres dziejowy historii Pabianic, który się tam zawiera to również część historii kościoła katolickiego, jego działalności handlowej i gospodarczej.

Drugi raz tego błędu się już nie popełni.
I to jest dobre 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *