https://www.dailymotion.com/video/x56xfv
Zacznę od podania źródła, bo w sumie to jest najważniejsze.
Zastanawiam się nad taką kwestią: Czy drobne błędy, nazwijmy je 'technicznymi’ w dokumencie, w filmie historycznym sprzed już 20 lat mają znaczenie – kiedy stanowią może ułamek procenta całości?
To takie niuanse, które wychwyci wprawne oko fachowca (nie słodzę sobie, po prostu takie są).
Detale, których nie zauważono podczas montażu materiału a dziś… cóż są już tylko kawałkiem materiału, nie wpływającym w żaden sposób na treść filmu, ot po prostu są. Ale kiedy teraz je znalazłem, trochę drażnią wprawniejsze oko.
Nie chcę wzbudzać gównoburzy, tak sobie tylko rozważam…

Czemu wstawiłem akurat ten moment?
Ano temu, że to jest wprowadzenie w błąd osób postronnych. Tego pomnika nie powinno być w ogóle w tym filmie, gdyż… w maju 1942 roku, kiedy następowała likwidacja getta i Żydzi byli prowadzeni ulicą Zamkową w stronę boiska Krusche i Ender, mijali kościół św. Mateusza… ale pomnika tam nie było. Już od ponad trzech lat. A skoro ten fragment filmu jest inscenizacją powinien trzymać się ówczesnych faktów. Detal, ale jednak trochę niepotrzebny. Wystarczyło zostawić w kadrze samą wieżę kościelną i nie było by się o co czepiać. Wtedy w tamtym miejscu pozostał tylko cokół, sama podstawa pomnika, może metrowej wysokości. Ale nic więcej.
Drugim elementem jest takie ujęcie.

To jest błędne podłożenie fotografii w montażu. W sumie nie bardzo wiem, jak mogło do tego dojść, bo podłożenie kliszy sugerowało by, że ktoś dysponował oryginalną kliszą z tą konkretną fotografią, albo… ktoś odwrócił odbitkę w lustrzanym odbiciu. Gdyby ten kadr był poprawny, ci ludzie szli by teraz w stronę… starego miasta, czyli do getta a nie na boisko K&E (dla przypomnienia: mieściło się między dzisiejszymi Wyspiańskiego [wtedy Nowy Świat] a Konopnickiej i Zamkową a Skłodowskiej-Curie [wtedy Zachodnią]).

To jest prawidłowe ułożenie zdjęcia.

I teraz wszystko się zgadza.
W tle za nimi stoi budynek pastoratu ewangelickiego, po południowej stronie ulicy. Ludzie idą „w prawo” czyli tam, dokąd szli faktycznie.
To są detale.
Ale jednak w jakimś sensie istotne.
Trochę dziwi, że pośród konsultantów filmowych wymieniono śp. Roberta Adamka, kustosza naszego muzeum oraz Alicję Dopart – znawczynię historii miasta, autorkę książek i opracowań. Nie powinni byli tego nie zauważyć.
Fragment filmu, który tu przedstawiłem w linku ma jeszcze jedną wadę, w samym poprowadzeniu opowiadania. Opowieść sugeruje, że ci ludzie zostali wyprowadzeni z getta tylko w celu policzenia ich, a ze zdjęć widać, że byli świadomi wyprowadzenia. Nikt nie pakuje dobytku w tobołki, kiedy ma iść tylko wyjść na ulicę na spis liczebności dzielnicy, aczkolwiek uznaję, że to wina tylko samego fragmentu większej całości. Być może w reszcie filmu jest to dodane.
Pomijając teraz unikatowość materiałów zawartych w całym filmie, detale też mają znaczenie. Czasami większe, czasami mniejsze, czasami prawie żadne. Ale są jak ziarenka piasku na pustyni. A bez tych ziarenek… było by mniej piasku.